|
W wyznaczonym terminie stawiłam się w szpitalu na rutynowe badanie ktg. Maluszek był tego ranka wyjątkowo senny i nawet pobudka zafundowana przez panią położną nie podniosła znacznie ilości ruchów. Po zapisie, a przed opisem lekarza, weszłam na badanie do swojego ginekologa prowadzącego. Pani doktor stwierdziła rozwarcie na dwa palce i zapowiedziała, że po badaniu akcja porodowa może zacząć się w każdej chwili. |
|
Czytaj całość
|
|
|
Większość z Was uzna, że to chyba najgorszy miesiąc. Ja niestety należę do tej „radosnej” grupy, która wolałaby całkowicie wymazać z pamięci pierwszy trymestr ciąży. Przy trzymiesięcznej depresji i ciągłych mdłościach, przykrości dziewiątego miesiąca nieco bledną. Jedno jest natomiast pewne – owych przykrości ominąć raczej się nie da. |
|
Czytaj całość
|
|
|
Zaczęło się. Stałam się stuprocentowym wielorybem na prawach Ciężarówki. Miło było przyglądać się brzuszkowi pod różnymi kątami w lustrze, ale pozostałe okoliczności towarzyszące przestały być już takie zabawne. Krzyś zaczął wierzgać na tyle zauważalnie, że już każdy mógł Go poczuć a nawet zobaczyć jak wypycha dzielnie nóżki lub pupcię, nic sobie nie robiąc z faktu, że przecież mieszka nadal w moim wnętrzu. |
|
Czytaj całość
|
|
|
O tym jak ważna jest tzw. wyprawka dla Maluszka, żadnej przyszłej mamy przekonywać nie trzeba. Każda z nas na pewno przeczytała setki pozycji o tym, co należy kupić na pierwszy miesiąc życia, co spakować do szpitalnych toreb i co jest niezbędne w pokoju. Problem jest niestety w tym, że przeciętna „ciężarówka” w siódmym miesiącu, spodziewająca się pierwszego dziecka, nie ma bladego pojęcia, co tak naprawdę jest potrzebne! Przynajmniej tak było (i jest) ze mną. |
|
Czytaj całość
|
|
|
W tym miesiącu brzuch wydawał mi się tak wielki, że niemożliwym dla mnie było aby urósł jeszcze bardziej. Ależ ja byłam naiwna w tym swoim myśleniu... Samopoczucie miałam niewątpliwie cudowne i okazywałam to wszystkim i na każdym kroku. Jakże wspaniale było mieć w sobie tyle pozytywnej energii, apetyt na prawie wszystko i dodatkowo niemal nadludzką siłę do dźwigania brzucha, który tylko wydawał się być gigantem. |
|
Czytaj całość
|
|
|
Cudowny czas pod wieloma względami. Dolegliwości pierwszego trymestru odeszły w siną dal i bez żadnych zahamowań mogłam sobie dogadzać do woli. Oczywiście w pierwszej kolejności rzuciłam się z pazurami na jedzenie, które do tej pory wywoływało u mnie bliżej nieokreślone reakcje. Z lubością zajadałam się wszystkim, co w zasięgu moich łapczywych łapek się znalazło, łącznie z daniami o silnej woni i smaku. Było wspaniale. |
|
Czytaj całość
|
|
|
Myślałam, że nigdy nie nadejdzie czas, w którym będę w stanie w miarę normalnie funkcjonować. Kolejne dni mijały a końca zmęczenia i mdłości ani widu ani słychu. Udało się w połowie czwartego miesiąca. Wtedy myślałam, że to jeden z najpiękniejszych momentów tej ciąży. Któregoś dnia po prostu wstałam z łóżka i... czułam się dobrze. Bez większych problemów zrobiłam sobie jedzenie, mogłam spokojnie siedzieć a nawet wykonać drobne prace domowe. |
|
Czytaj całość
|
|
Przeczytałam gdzieś, że zaplanowaną ciążę łatwiej się znosi. Być może, ale na pewno łatwiej znosi się ciążę, o której się wie i przede wszystkim tę, której się chce. Mimo, że nie planowaliśmy terminowo tego etapu naszego życia jeszcze w tej chwili, rozpierała nas radość i duma. Chcieliśmy całemu światu wykrzyczeć, że to już, że w brzuszku rośnie nasze Maleństwo i że już zawsze będziemy razem i świat stał się dla nas inny. |
|
Czytaj całość
|
|
Jeśli skrupulatnie planowałaś swoją ciążę, nie miałaś żadnych problemów z zajściem, okres nigdy Ci się nie spóźniał a do tego ominęły Cię dolegliwości pierwszego trymestru... jesteś wyjątkową szczęściarą i graj Kobieto regularnie w Lotto! Według statystyk ponad 80% dziewczyn bardzo Ci zazdrości. Ja też. Od kiedy stwierdzono u mnie Zespół policystycznych jajników (PCOS - Polycystic Ovary Syndrome), wszyscy lekarze mówili o problemach z zajściem w ciążę, majaczyła gdzieś wizja całkowitej bezpłodności a nieregularne miesiączki stały się chlebem powszednim. |
|
Czytaj całość
|
|
|
Świeżo upieczona Żona Swego Męża, zagubiona w meandrach obowiązków małżeńskich. Matka nadal przyszła i ciągle zszokowana potęgą instynktu. Zakochana w swym „podskakującym” brzuchu. Dama z wychowania, chłopczyca z przekonań. Uporczywie zmienna. Racjonalistka, buntowniczka. Dziennikarka z zawodu, miłości i powołania. Szalona poszukiwaczka przygód w drodze i na drodze. Rodzinna ale wyzwolona. Kobieta spełniona. Ja.
Asia Osieka asia.osieka@googlemail.com |
|
|